Powrót

[HISTORIA „CUDOWNEJ MELINY” edycja – Paryż 1987 – recenzja:]

Historia „Cudownej meliny” Kazimierza Orłosia jest książką niezwykłą. Kiedy jednak próbuję określić, na czym ta niezwykłość polega, znajduję tylko jedną odpowiedź: na jej zwyczajności. Orłoś po prostu opowiada, dlaczego napisał powieść pt. Cudowna melina, jak wyglądały pertraktacje z wydawnictwem, co go skłoniło do opublikowania tej powieści w Instytucie Literackim w Paryżu, a wreszcie jakie konsekwencje spowodowała ta decyzja. Jednak książka Orłosia nie jest tylko kroniką wydarzeń związanych ze staraniami pisarza, aby książkę napisaną w kraju i dla krajowego wydawcy w tymże kraju opublikować. Jest także opowieścią o kształtowaniu się świadomości pisarza, którego wierność własnej wiedzy o życiu w PRL zatrzymała w połowie drogi do literckiego establishmentu – a wkrótce spowodowała, że stał się jednym z animatorów niezależnego życia kulturalnego. Historia „Cudownej meliny” to nie tylko opowieść o losach jednej książki i jednego pisarza, to także świadectwo przemian duchowych w PRL w ciągu ostatniego dwudziestolecia. (…) Pisarska biografia Orłosia zbiegła się z tymi przemianami, ale byłoby nieporozumieniem ujmować tę zbieżność w kategoriach politycznych. Powody, dla których Orłoś i wielu pisarzy podobnie jak on myślących zdecydowali się na tworzenie niezależnego życia kulturalnego w PRL, nigdy za- pewne nie będą dla komunistów zrozumiałe. Miały one bowiem charakter moralny, wynikały z niezgody na kłamstwo i łajdactwa w życiu publicznym, z solidarności z ludźmi skrzywdzonymi, a wreszcie – z poczucia urażonej godności. (…)
Toteż już w pierwszych opowiadaniach Orłoś opowiedział się za kontynuacją wzoru pisarza-społecznika, który w literaturze polskiej symbolizują nazwiska Prusa, Orzeszkowej czy Żeromskiego. (…) (…) Wybierając realizm – jako sposób przedstawiania (…) życia w PRL – Orłoś wybiera nie tylko metodę opowiadania, lecz przede wszystkim cel sztuki realistycznej: chce powiedzieć maksimum prawdy o ludziach, ich problemach i warunkach życia w PRL. „Broniąc realizmu - pisał w 1981 r. - bronię przede wszystkim opisowej funcji literatury. Stawiam na pierwszym miejscu przede wszystkim to, co pisarze mają do opowiedzenia. (…) Nadmierne i egocentryczne gadulstwo wydaje się główną i najgroźniejszą chorobą współczesnej literatury polskiej. I nie tylko polskiej, ale właśnie tu, w orbicie sowieckich wpływów, istnienie literatury realistycznej, która ten świat próbowałaby opisać, wydaje się niezbędne. (...)”
(…) Historia „Cudownej meliny” jest właśnie opowieścią o narodzinach i kształtowaniu się takiej świadomości pisarskiej. A wszystko zaczęło się przecież „niewinnie”: od moralnego wyczulenia na krzywdę, od wrażliwości na cierpienie zadawane ludziom przez ludzi, od spraw bardzo ogólnych, psychologicznych lub co najwyżej obyczajowych. Ale przede wszystkim od przekonania, że pisanie jest sprawą dawania świadectwa prawdzie – choćby to miała być jednostkowa, osobista prawda pisarza.(...)
(…) Pisze Orłoś w zakończeniu swojej Historii... (…) „obowiązkiem pisarzy realistów żyjących tu, w krajach dławionych przez komunizm, jest opisywanie tej prawdziwej rzeczywistości. Próba odpowiedzenia na pytanie: jak można w tych warunkach żyć? Świat, który nas otacza, jest światem niezwyłym, jeśli zastanowić się głębiej. Los ofiarował nam szansę. Nigdy w historii ludzkości n i e b y ł o tak kunsztownie rozbudowanej fikcji, tak wielkiej atrapy rzeczywistości obok tej, w jakiej człowiek naprawdę żyje. Nigdy nie zbudowano tak ogromnego aparatu przemocy tylko po to, by zmusić ludzi do życia w tym świecie pozorów. Dostrzeżenie tego, opisanie, protest – oto w czym widzę obowiązek piszących realistów. Wszystko poza tym może być tylko zabawą w literaturę. I leży w interesie komunistów. Oni chcą, żebyś przyjął tę grę, zaczął się bawić”.
Jerzy Malewski (Włodzimierz Bolecki), Jak zostać pisarzem politycznym (w PRL).
„Puls” (Londyn) 1987, nr 34, s. 108-113.

Powrót