Powrót

[WIELBŁĄD I INNNE OPOWIADANIA FILMOWE (2001) – recenzja:]

Sytuacja wyjściowa jest przeważnie zwyczajna, żeby nie powiedzieć banalna – chłopi wracają z targu z prosiakiem w worku, ojciec z synem jadą syrenką w Bieszczady, zakładowa wycieczka przybywa nad morze, dziewczyna z prowincji po niezdanym egzaminie wstępnym na wyższe studia wę- druje Krakowskim Przedmieściem. A dookoła PRL, taki, jakim starsi z nas go pamiętają – szary, beznadziejny, nieciekawy. Jednak znakomite pióro Orłosia (…) mąci tę pozorną sielskość. Na drodze zdarza się wypadek, na bieszczadzkim szlaku do ojca i syna dołącza dziewczyna, znika dziecko pozostawione nad brzegiem morza. Niedoszłą studentkę zaczepia starszy mężczyzna, bezinteresownie proponując jej załatwienie miejsca na studiach z puli rektorskiej, a magistracki urzędnik kupuje sobie chorego wielbłąda...
Bardzo szybko zwykła sytuacja przemienia się w dramat. Opowiadanie pulsuje napięciem, pojawiają się elementy demaskujące rzeczywistość, choć środki użyte do tego celu są wyjątkowo miękkie, można powiedzieć – łagodne. (…) Obrazki Orłosia, w zamierzeniu zawężone do „małego PRL-u”, rysowane są finezyjną kreską. Niemniej, mimo pozorów łagodności, historia zaczyna przerażać – w miniaturach, jak w kawałkach rozbitego lustra, odbija się „rodaków portret własny”, nie modyfikowany ujęciem groteskowym czy ironicznym, i nasze wady powszednie: znieczulica, głupota, nietolerancja, a wszystko tonące w wódce, gnuśności, znieprawieniu. (…)
Sześć z siedmiu opowiadań zamieszczonych w zbiorze stanowiło podstawę scenariuszy filmowych. Tytułowy „Wielbłąd”, według którego autor napisał scenariusz wspólnie z Krzysztofem Kieślowskim w roku 1973, jako „Duże zwierzę” doczekał się realizacji przez Jerzego Stuhra dopiero po prawie 30 latach. „Upał” został odrzucony przez cenzurę w latach 70. Realizację „Ostatniego polowania”, w którym grupa kłusowników-amatorów podejmuje się łowów na żubra, nie wiedząc, iż równocześnie zapolować na grubego zwierza ma ochotę wojewódzki sekretarz PZPR, udaremniło inne „wielkie polowanie”, tym razem na ludzi – stan wojenny. „Powrót nad rzekę” jako „Ruchome piaski” w reżyserii Władysława Ślesickiego zdobył w 1969 r. nagrodę na festiwalu w Rio de Janeiro. „Dziecko ojca i matki” o malcu zgubionym podczas zakładowej wycieczki stało się podstawą filmu telewizyjnego.
Aż dziw, że nikt z filmowców nie sięgnął po „Prosty rachunek”, opowiadanie zamykające cały tom. Znakomicie napisane, wciągające i boleśnie prawdziwe. Dobroczyńcą, który pomógł w dostaniu się na studia dziewczynie z Kalisza, okazał się funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa – naiwna studentka zakochuje się w usłużnym mężczyźnie, on pozyskuje ją jako tajną informatorkę w środowis- sku akademickim. Nie przypominam sobie równie pasjonującego opisu kolejnych stadiów deprawacji, uzależnienia, zaplątania. Tym bardziej, że wymagania esbeka rosną - (…) zmusza swoją dziewczynę do nawiązania romasu z dysydenckim profesorem.
Wstyd przyznać, ale zniechęcony do polskich filmów nie widziałem żadnego według prozy Orłosia. Teraz (…) z radością skonfrontuję słowo z obrazem. (…)
Marcin Wolski, Wielbłąd i inne opowiadania filmowe.
„Gazeta Polska”, nr 26(520) z 2 lipca 2003, s. 18.

Powrót