Powrót

[ZIMNA ELKA (1995) – recenzja:]

W „Zimnej Elce” pomieścił autor szesnaście krótkich, różnorodnych tematycznie i formalnie nowel, które powstawały na przestrzeni ćwierćwiecza, między rokiem 1969 a 1995 (…). (…) Demaskator (…) świata, który nosił nazwę Polska Ludowa, zwłaszcza w „Cudownej melinie”, „Pustyni Gobi” i „Przechowalni”, tutaj, w opowiadaniach (…) , wystąpił w innej roli – jako dokumentator (…), ocalający pamięć o czymś, co przepada, ginie... Szybciej niż można by się spodziewać. Tak szybko, jak owa „wyspa koników polnych”, której ostatnie chwile przed zatopieniem zdołał pochwycić i utrwalić narrator króciutkiego opowiadania o takim właśnie tytule (…).
Wysokie niebo, jego błękit i biel, woda, refleksy słońca i cienie ptaków na falach, cisza, nicość, nieprzeniknioność nicości – to elementy, których coraz częściej używa pisarz do budowy swojego świata (…). Zapowiadają one (…) poszerzenie tego świata o dodatkowy wymiar – metafizyczny. W „Zimnej Elce” będzie to dyskretne zamyślenie nad kruchością życia, nad marnością ludzkiej egzystencji i słabością ludzkiej natury; będzie to refleksyjne zapatrzenie w wodę – źródło życia, i w niebo – symbol wieczności, w głębię głękitnej toni i w bezmiar gwiezdnej przestrzeni kosmicznej.
(…) Orłoś, który we wcześniejszych utworach odwoływał się z jednej strony do historii i polityki, z drugiej zaś do natury ludzkiej, tutaj odniósł do Nieskończoności swoje najważniejsze pisarskie pytania: dlaczego człowiek krzywdzi człowieka, dlaczego ludzie krzywdzą ludzi, po co cierpimy i czy nie ma dla nas zmiłowania. (…)
Maria Jentys, Wyspa koników polnych.
„Twórczość” 1996, nr 8, s. 108-109

Powrót