BYĆ PISARZEM

To, co od początku uważałem za istotę i sedno literatury, to była prawda. Prawda o życiu, ludzkich zachowaniach, dramatach, tragediach. Dostrzegamy w tym wszystkim wieczny konflikt między "dobrem" i "złem". Stała obecność niesprawiedliwości, przemocy, ale także niejednoznaczność wszystkiego. Raczej szare niż biało-czarne tło. Różnorodność ludzkich zachowań i nieprzewidywalność tych zachowań. Inaczej mówiąc: jeśli zwrócimy uwagę na różnicę między słowami "powiedzieć" i "opowiedzieć", to zawsze bliższa była mi literatura, która więcej miała do opowiedzenia, niż do powiedzenia.

Prozaik, zwłaszcza prozaik-realista, musi mieć etyczną wrażliwość. Nie chodzi o to, aby móc apodyktycznie wypowiadać się na temat tego, co uznajemy za "dobro", a co za "zło". Jednakże rozróżnienie takie powinno być zawsze jasne dla czytelnika. Nie do pomyślenia jest - moim zdaniem - sytuacja, w której przedstawiamy "zło" dla samej satysfakcji związanej z opisem. To, że jesteśmy zawsze po stronie ofiar: słabych i prześladowanych, a nie po stronie "katów" - silnych i brutalnych, powinno jasno wynikac z opisu sytuacji.

Znalezienie własnej ścieżki, własnego języka i stylu, jest konieczne, bo na pewno tylko oryginalność, a nie nawet najdoskonalsze naśladownictwo decyduje o wartości tego, co piszemy.

Nie o to chodzi, aby za pomoca jak największej liczby słów wyrazić jak najmniej, ale odwrotnie - za pomocą oszczędnie używanych słów wyrazić jak najwięcej. Inaczej ujmując: aby jak najwięcej opowiedzieć, dopowiadając od siebie jak najmniej.

Ludziom piszącym grozi także kalkulacja. Kalkulacji podporządkowujemy własne pisanie. Biorąc pod uwagę "modę na rynku", pisząc pod gusty czytelników lub krytyki, zastanawiając się, jak pisać, aby książkę "kupili" za granicą. Taka kalkulacja wyłącza emocje i stępia wrażliwość. Prędzej czy później staniemy się jedynie dobrymi rzemieślnikami i będziemy produkować książki traktowane jako towar.

K. Orłoś, "Kilka uwag o pisaniu" (fragmenty). "Rzeczpospolita", 6 maja 2000